wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział 8

Domek nad jeziorem Harrego
                  - Obudź się kochanie
Zamrugałam i otworzyłam oczy znajdując uśmiech Harrego unoszącego się nade mną.

                   - Dzień dobry-ziewnęłam i zepchnęłam Harrego ze mnie i usiadłam na skraju łóżka.

                   - Jak się spało piękna?-Jego głęboki wesoły głos.

                    - Cudownie- odpowiedziałam wstając z łóżka i idąc do łazienki wziąść prysznic

--------------------------------

Skończyłam brać prysznic i wyszłam z łazienki ubrana w stare ubrania, stos ułożonych ubrań leżał na łóżku z notatka na wierzchu.

      "Domyślam się że pewnie chciałabyś się przebrać z tych brudnych ubrań :) "

                                                                                        Harry

Położyłam notatkę obok ubrań i wzięłam koszulę i luźne spodnie które mi zostawił i zdjęłam ubrania z wczoraj. Zanim zdążyłam się ubrać usłyszałam jak drzwi zaskrzypiały, szybko próbowałam zakryć jak najwięcej mojego ciała ciuchami które trzymałam w ręce.

                        - Wynocha- krzyknęłam. Moje zawstydzenie sprawiło że zaczął się śmiać

                        - Nie żebym wcześniej nie widział cię nago.. - moje oczy zwiększyły swój rozmiar przez to co przed chwila usłyszałam

                           - C-Co? - zająkałam się- CO TO DO CHOLERY ZNACZY?!- mój głos stawał się coraz bardziej głośniejszy. Co jeśli miał przewagę nade mną podczas gdy spałam i to wykorzystał?- PSYCHOPATA CO TY DO DIABŁA ZROBIŁEŚ MI PRZEZ TE DWIE NOCE KIEDY BYŁAM Z TOBĄ?- wykrzyczałam

                          - J-Ja nic nie zrobiłem przysięgam- teraz to on się jąkał
                     
                          - ZABIERZ MNIE DO DOMU TERAZ- znowu krzyknęłam. Kiwnął głową i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Założyłam szybko spodnie i koszulkę zrzucając ciuchy, które mi zostawił na podłogę i wyszłam na zewnątrz szukając samochodu. On już tam był i czekał na mnie. Jedno spojrzenie na niego i natychmiast cała złość powróciła.

Jadąc samochodem starałam się go ignorować, gapiłam się przez okno obserwując otoczenie wokół nas i ludzi idących chodnikiem.
Zacisnęłam pięści na wspomnienie jego słów - Nie żebym cię wcześniej  nie widział nagą - chciałam odwrócić się w stronę kierowcy i przywalić mu prosto w jego szczękę ale zdecydowałam się nie ryzykować kiedy prowadzi bo mógłby stracić kontrolę nad pojazdem, a nie chciałam spowodować wypadku.

Mogłam już z oddali zobaczyć mój akademik. Westchnęłam wdzięczna za fakt że ta podróż skończy się za niedługo.

W końcu zaparkował  na parkingu pod akademikiem. Wyskoczyłam z pojazdu i trzasnęłam drzwiami nie przejmując się że to był jakiś głupi luksusowy samochód. I ruszyłam szybkim krokiem dziedzińcem w stronę akademika dziewczyn mając nadzieję że nie idzie za mną. Odwróciłam się żaby zobaczyć czy  jest czy nie. Ciągle był w samochodzie i odprowadzał mnie wzrokiem to było niekomfortowe. Postanowiłam to zignorować i kontynuowałam drogę do akademiku.

Ku mojemu zaskoczeniu kiedy weszłam do pokoju Natalie leżała rozwalona na łóżku jedząc czerwone kwaśne żelki Byłam ciekawa co się stało ale nie chciałam jej przeszkadzać w oglądaniu "Kick Ass".

              - Dziewczyno gdzieś ty była? Na początku myślałam że Harry mógł cię odwieźć do akademika kiedy nie mogliśmy cię znaleźć z chłopakami w domu zeszłej nocy pomyślałam że będziesz tutaj ale ciebie nie było kiedy tu przyszłam  - mówiła nie pozwalając mi odpowiedzieć

              - Zabrał mnie do domku nad jeziorem albo do chaty jakkolwiek to się do cholery nazywa

              - Oh, słynny domek nad jeziorem - przewróciła oczami

               - Co  masz na myśli mówiąc "słynny domek nad jeziorem

Przełknęła żelka i wskazała żebym usiadła na łóżku.

               - Czas na historyjkę- uśmiechnęła się - Zanim chłopacy przybyli na uniwersytet w  tym roku mieszkali w wielu college i każdy znał ich a  każda dziewczyna robiła wszystko żeby dostać się do łóżka z jednym z nich, owijali sobie je wokół palca. Mieli taką jakby grę, potrafili sprawić że biedna dziewczyna poczuła się niesamowicie pierwszego dnia, wierzyła że się o nią troszczy, następnie zabierali je do domku nad jeziorem i dobierali się im do spodni. Głupie dziewczyny myślały że są czymś więcej niż tylko pionkami w  ich grze, kiedy dostali to co chcą mogli je zostawić i iść do innej. Byli jak symbole sexu, cóż przynajmniej tak słyszałam

Czułam że moje serce spada do żołądka, więc byłam tylko kolejnym pionkiem w grze Harrego, teraz się nie dziwie,że Jason chciał mnie od niego trzymać z daleka .

Natalie zauważyła moje zdezorientowanie i przyciągnęłam mnie do siebie w uścisku.

                  - Przepraszam, ale lepiej żebyś to wiedziała wcześniej zanim to  między tobą a Harrym mogłoby się stać poważniejsze- powiedziała jeszcze mocniej mnie przytulając- Ale wiesz co mogłoby być zabawne?- zachichotała - Powinnaś mu zrobić to samo, wiesz zagrać w swoja własną mini grę z jego sercem i zobaczyć jak on  by się czuł- to był podły pomysł ale nie taki zły. To nie prawda że miał przewagę nade mną.

                  - Więc jak tam u Louisa?- zapytałam starając się zmienić temat

                  - Oh, cóż nie jestem pewna jetem dla niego kimś więcej niż wszystkie inne dziewczyny z którymi był- jej uśmiech bezwiednie zwiększył się a jej policzki nabierały czerwonego koloru na samą myśl o Louisie. Wyglądają  na takich szczęśliwych razem.

Byłam zniesmaczona tym co się mogło wydarzyć zeszłej nocy i wszystkim co się wydarzyło w ciągu tych kilku dni. Starałam się zrobić listę w myślach. Spałam w jego łóżku w piątek, wcisnął to całe gówno mojemu bratu wczoraj i zabrał mnie do"słynnego domku nad jeziorem" gdzie najprawdopodobniej zabiera dziewczyny żeby je przelecieć i mówi mi że widział mnie już wcześniej nagą.

------------------------------------------------------------

Jest niedziela rano, a na zewnątrz jest piękna pogoda. Wyszłam z akademiku, zostawiając Natalie samą żeby mogła spać spokojnie.

Moje stopy zabijały mnie za to że kazałam im iść, ale naprawdę potrzebuję filiżanki kawy w tej chwili.

Po upływie kilku minut dotarłam do kawiarni między blokami, a na parkingu stał znany mi samochód.

To było auto Jasona.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dziękuję wszystkim którzy skomentowali poprzedni rozdział nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy mam nadzieje że pod tym rozdziałem też tyle będzie :))

                     

7 komentarzy: