Nie przestawał krzyczeć. Nie wiedziałam co robić, powinnam otworzyć drzwi? A co jeśli mnie skrzywdzi? Nie może mnie skrzywdzić.Może? Przecież on szuka Natalie a nie mnie.
Odblokowałam drzwi i wróciłam do łóżka.
- DLACZEGO KURWA TU JESTEŚ?- popatrzył na mnie zszokowany że znalazł mnie a nie Natalie.
- Mie-szkam tu - wyjąkałam
- GDZIE JEST KURWA NATALIE! - wykrzyczał
Znowu zachowywał się jak chuj tak samo jak na imprezie kiedy wylał na mnie drinka ale tego już było za dużo co on sobie wyobrażał.
- POSŁUCHAJ MNIE, TO JEST RÓWNIEŻ MÓJ POKÓJ I JEŚLI PRZYSZEDŁEŚ TU ŻEBY KRZYCZEĆ NA MNIE SUGERUJE ŻEBYŚ WYSZEDŁ PONIEWAŻ NATALIE TU NIE MA- wykrzyczałam jeszcze głośniej niż on.
Popatrzył na mnie zaskoczony moim wybuchem. Szczerze sama byłam zaskoczona,zazwyczaj nie krzycze na ludzi ale ten dupek zasłużył.
Przewrócił oczami, odwrócił się i zaczął iść do wyjścia
- A ty gdzie?! - zatrzymałam go - Zasługuje na jakieś wytłumaczenie. Wchodzisz do mojego pokoju i na mnie krzyczysz- zaczął się śmiać i wyszedł.
CO to do cholery było?!
---------------
Spędziłam dzień na czekaniu na Natalie i na jej wytłumaczenie. Zamknęłam się w pokoju oglądając filmy i czytając książki. Wiodłam odosobnione życie odkąd ukończyłam liceum, więc większość czasu spędzam samotnie, nie jest to zabawne ale czasami relaksujące.
-----------------
- Okey słońce spotkamy się o 10- Powiedziała otwierając drzwi.
- Gdzie ty do cholery byłaś? - zapytałam ją ale mnie zignorowała i podeszła do szafy wybrać sobie świeże ubrania.
- Chodź nie bądź cipą - zachichotała i wskazała na moje ubranie - Zabieraj swój leniwy tyłek i się przebierz.
- Po co ?
- Idziemy na imprezę do akademika chłopców
- Yyy..Okey - powiedziałam grzebiąc w poszukiwaniu ciuchów i tak nie miałam dziś nic do roboty.
Wygląd
Mogę stwierdzić, że wyglądam lepiej niż wczoraj.
Nawet jeśli to jest impreza na której nikogo nie znam to tym razem powinnam odpuścić trochę i dobrze się bawić. Prawda?
-----------------------------------------------
Weszliśmy do środka, pomieszczenie wyglądało tak samo jak wczoraj tylko było więcej ludzi i dom był większy. Popatrzyłam za siebie żeby znalezć Louis i Natalie ale ich już nie było znowu, świetnie.
Jedyne o czym myślałam to o tym kretynie, zastanawiałam się czy też tu jest. Miejmy nadzieje że nie.
Poszłam do kuchni szukając alkoholu. Chwyciłam najbliższy czerwony kubek i wypiłam całą zawartość. Chwyciłam następny i zrobiła to samo.
Wpadłam na jakieś 10 osób zanim dostałam się do salonu, szukałam czegoś co bym mogła zrobić niestety nie miałam szczęścia.
- Stephanie!!- usłyszałam znajomy Irlandzki akcent wołający mnie. Rozejrzałam się i znalazłam Nialla siedzącego na kanapie i machającego do mnie. Podeszłam do niego i usiadłam obok.
- Co tutaj robisz? Nie sądzę że jesteś typem imprezowiczki
- Nie jestem, Natalie po prostu lubi mnie zabierać a potem zostawiać samą żeby pobyć z Louisem.
- Teraz masz mnie więc nie jesteś sama
- Jasne- zgodziłam się z nim i wstałam
- Chcesz zatańczyć?- zapytałam go. Nie wiem dlaczego to zrobiłam nawet nie lubię tańczyć. Wstał z kanapy i przyjął moją propozycję.Złapałam go za rękę i pociągnęłam na jak mi się wydaje parkiet do tańca. Zrobiłam nam miejsce przepychając się przez spocone ciała. Muzyka była głośniejsza niż wczoraj ale nie przejmowałam się tym może dlatego, że dziś trochę więcej wypiłam.Popatrzyłam na niego a on puścił mi oczko. Zaczęłam się wyginać wokół niego do muzyki nie byłam pewna co robię ale to było miłe.
Odwróciłam się do niego i owinęłam ręce wokół jego szyi,złapał mnie w talii i przyciągnął bliżej siebie. Obserwowałam jak otwiera usta i oblizuje usta.
- Hey pączek, muszę z tobą porozmawiać- moje zrenice się powiększyły, to był ten fiut. Nie znałam powodu dlaczego nam przerwał taniec, mógł z nim porozmawiać pózniej. Posłałam mu wściekłe spojrzenie a on się zaczął się śmiać. Niall i ja zeszliśmy z parkietu, ja usiadłam na kanapie a on poszedł z chłopakami.
- Będę za chwilę skarbie- Uśmiechnął się i poszedł. Robiłam się zmęczona od nazywania go chłopakiem,dzieckiem albo fiutem, chciałam poznać w końcu jego imię.
Czekałam na Nialla 10 minut, ale nie wrócił. Byłam zawiedziona bo był an prawdę gorący i miły.
Popatrzyłam w stronę schodów i ujrzałam tego kretyna który szedł w moim kierunku. Posłał mi uśmiech i usiadł koło mnie.
- Nazywam się Harry
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Następny rozdział pojawi się w sobotę :))
Przeczytałaś/eś proszę skomentuj :))
Super!
OdpowiedzUsuńCzekam na next, mam nadzieję, że niedługo się pojawi :)
Marisol :)
Extra! Czekam na nn.
OdpowiedzUsuń