Jason podrzucił mnie pod akademik. Niestety musiał wracać to domu ponieważ jutro miał szkołę. Odkąd wyszliśmy z parku prawie w ogóle nie rozmawialiśmy, szliśmy w ciszy jedyne zdanie jakie wymieniliśmy to było pożegnanie kiedy mnie odwiózł.
Leżałam na łóżku przez kilka minut i wspominałam dobre czasy przed collegem. Czułam że każdy mój ruch na campusie jest przeklęty przez zły los.
Byłam już przygotowana na jutrzejszy powrót do szkoły więc nie musiałam się spieszyć ze wstawaniem, jak na razie byłam zadowolona ze swoich ocen, lubiłam się uczyć to pozwalało oczyścić mi umysł i mogłam dowiedzieć się czegoś nowego.
Zdjęłam swoje ubranie i położyłam się na łóżku. Powoli zaczynałam zapadać w sen myśląc o pozytywnych rzeczach, które mi się wydarzyły w ciągu kilku dni.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Irytujące pikanie budzika, zaczęło rozbrzmiewać w pokoju. Chciałam go wyrzucić przez okno nie obchodziło mnie że to mój telefon, po prostu chciałam jeszcze spać.
Była 7:00, moje zajęcia zaczynały sie o 9:00 co dawało mi wystarczająco dużo czasu żeby ze wszystkim zdążyć i wszystko przygotować.
8;30, nareszcie byłam gotowa.
wygląd szkoła
Nie zastanawiałam się nad swoim wyglądem zbyt długo, ponieważ miałam tylko 30 minut żeby dojść do szkoły.
Na zewnątrz było bardzo przyjemnie, ptaki ćwierkały a watr wiał bardzo przyjemny. Oglądałam jak dzieci ganiały zadowolone po podwórku. Po ok 10 minutach dotarłam do klasy gdzie miałam mieć pierwsze zajęcia, gotowa żeby zacząć miło dzień.
-----------------------------------
Dzień upłynął szybciej niż się spodziewałam, kolejny dzień bez zdobycia nowych znajomych spędzony w samotności. Nie przejmowałam się tym za bardzo bo miałam wystarczająco dużo na głowie.
Znowu,wracałam sama przez dziedziniec, obserwowałam jak inni się integrują nawzajem ale uważałam żeby nie złapać z nikim kontaktu wzrokowego. Aż poczułam czyjąś rękę na moim tyłku która ścisnęła go.
- Co to do cholery ma być!- krzyknęłam powoli odwracając się w stronę winowajcy. Był nim szczupły,wysportowany chłopak. Jego włosy były zaskakująco fioletowo-białe. Gdyby nie to że dotknął mojego tyłka powiedziałabym że jest słodki ale w tym momencie miałam ochotę go spoliczkować.
- Co tam ślicznotko- jego głos miał gruby Australijski akcent, odwrócił się uśmiechnięty do swoich 3 kolegów którzy stali z tył i z powrotem w moją stronę. Po jego wzroku mogłam dostrzec że nie ma dobrych zamiarów i zdecydowałam się go zignorować dla własnego dobra i ruszyłam w dalszą drogę powrotną. Nie pobiegł za mną. Na szczęście.
Usłyszałam kilka wrzasków za sobą i chłopaków dopingujących' Walcz,Walcz" Moja ciekawość wzięła górę i odwróciłam się żeby zobaczyć co się dzieje.
Tłum ludzi, a wszyscy stali w kole, oglądając coś. Nie miałam co to tego wątpliwości co to jest ale wolałam się upewnić. Zaczęłam się przepychać przez tłum, żeby coś zobaczyć. Znalazłam szczelinę i dzięki temu znalazłam się w środku koła.
Spostrzegłam te dzieciaki, które mnie zaczepiły. Ale nie mogłam dokładnie powiedzieć kto wszczął bójkę. Zaczęłam sie znowu przepychać i w końcu dostrzegłam kto to był.
To Harry.
Byłam kompletnie zaskoczona . Stał w środku, popychał ich i okładał pięściami po twarzy.
- Nie dotykaj jej nigdy więcej zrozumiałeś pieprzony dupku- Harry wrzasnął
- Mogę zrobić wszystko na co mam pieprzoną ochotę- koleś z białymi włosami powtórzył, wkurzając tym Harrego. O kim oni do cholery gadają? Moje oczy rozszerzyły się. A co jeśli oni mówią o mnie? Nie, to może być prawdopodobnie inna dziewczyna nie ja. Byłam pewna że to nie ja , Harry nie przejmowałby sie mną, prawda?
Ślina jednego z chłopaków wylądowałam na białej koszulce Harrego. To wystarczyło aby Harrego doprowadzić do szału.
Wziął zamach i przywalił z całej siły temu kolesiowi zwalając go z nóg. Kiedy on leżał na ziemi, zaczął go kopać jak piłkę. Leżał na ziemi wyglądając jak śmieć. Wszyscy wokół mnie szeptali albo można było usłyszeć ' ouch'
Harry rozejrzał się po otaczającym go tłumie jego oczy się rozszerzyły kiedy napotkał mnie. Szybko odwrócił wzrok bo jeden z kolesi podniósł się i przywaliło Harremu. Jednak nie było to tak silne żeby upadł, jego twarz stała się jedynie czerwona, widać było że szybko z nimi nie skończy był nieźle wkurzony. Byłam zaskoczona że żaden nauczyciel nie zareagował, ponieważ oni się bili na środku dziedzińca szkoły więc wątpię że mają takie szczęście że nikt tego nie widział. Prawdopodobnie ich to po prostu nie obchodziło co się dzieje po zajęciach.
Po kilku kolejnych uderzeniach Harry ruszył w stronę tłumu przepychając się żeby przejść. Każdy się odsuwał żeby nie wejść mu w drogę na moje nieszczęście szedł w moją stronę. Chwycił mnie za rękę i pociągnął mnie za sobą.
- Puść mnie- powiedziałam szarpiąc się z jego żelaznego uścisku na moim nadgarstku
- Nie - powtarzał
Zaobserwowałam że część tłumu zniknęło jednak druga część nadal była ciekawa i nas obserwowała. To było niesamowicie niekomfortowe.
- Puść mnie Harry- znowu próbowałam się uwolnić
- Nie, Musimy porozmawiać TERAZ!- wyciągnął kluczyki od samochodu z kieszeni i odblokował auto. To nie było to samo, którym jechałam kilka dni temu, to było przyjemniejsze, bardziej sportowe i na pewno musiało go kosztować fortunę. Szybko wsiadł ignorując wszystkich gapiących się na nas co zrobiłam i ja nie chcąc się z nim spierać.
Zapięłam pas i odwróciłam się w jego stronę.
- Co to do diabła miało być?- zapytałam, nie uzyskując żadnej odpowiedzi. Był ciągle wściekły, właściwie bardzo wściekły.
Dojechaliśmy pod jego bractwa dom. Kompletnie mnie ignorował przez cały czas kiedy tu jechaliśmy i całą drogę do środka domu. Nie zrobiłam nic żeby zasłużyć na takie traktowanie. Zasługiwałam na wyjaśnienia.
Pobiegł do swojego pokoju jak burza a ja za nim. Trzaskając drzwiami.
- Przepraszam- mruknął chowając twarz w ręce- Widziałem kiedy podszedł do ciebie i dotknął cię w tyłek. Podszedłem do niego i powiedział mi że będziesz jego następną zdobyczą i że ma zamiar zabrać cię do siebie i robić z tobą okropne rzeczy, to mnie wkurzyło.
Więc to o mnie chodziło. Ale dlaczego? Myślałam że jestem kolejnym pionkiem w jego grze. Byłam?
- Oh, dzięki tak myślę- to było wszystko co mogłam z siebie wykrztusić. Zaczął się śmiać irytując mnie znowu.
- A co do tego co powiedziałem w domku nad jeziorem--przerwałam mu
- Wiem co masz na myśl, wiem wszystko co się tam stało- jego twarz momentalnie wyłoniła się z pomiędzy rąk i obdarzył mnie winnym spojrzeniem
- Masz na myśli kasety- zapytał
- Mhm
- Przepraszam Steph, to była okropna rzecz i nie powinienem był tego oglądać, ale przyrzekam ci że to usunął, przepraszam- jego przeprosiny były szczere
Dlaczego się tak zachowuje, Myślałam że nie obchodzą go żadne uczucia dziewczyn , więc dlaczego nagle przejmuje się moimi uczuciami?
- Jest okey
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Proszę o komentarz:))
Chcę zobaczyć ile z was to czyta
Bo pod ostatnim rozdziałem było tylko 4 rozdziały a wiem że jest was więcej :/
Podawajcie w komentarzach tytuły waszych ulubionych piosenek bo będę robiła playlistę na bloga


